Piękne wspomnienia Dusky – „Aset Forever” [RECENZJA]

Choć za wydaniem tej płyty stoi tragiczna historia, „Aset Forver” to fantastyczna półgodzinna podróż w krainę oldschoolowego house’u, do świata brzmień, przy których dwie dekady temu mieliście na plecach ciarki.

Jak podaje notka wydawnicza, epka „Aset Forever” to wydawnictwo-hołd złożony tragicznie zmarłemu przyjacielowi Alfie Granger-Howella i Nicka Harrimana , tworzących duet Dusky. Jan Francis zmarł w wypadku pod koniec minionego roku, a był założycielem grafficiarskiego kolektywu ATG, a Dusky dzięki niemu zagrali swoje pierwsze imprezy w Londynie. Składając hołd swojemu przyjacielowi, Dusky na pierwszym w tym roku wydawnictwie, potwierdzają wysoką pozycję w rankingu piewców house’owego renesansu.

Otwierający płytę utwór „Amongst the Gods” znalazł się już na kilku playlistach nasyconych housem i zwraca uwagę bardzo klasycznym podejściem do tematu, zarówno pod względem konstrukcji utworu jak i doboru brzmień, w szczególności chodzi tu o charakterystyczne rave’owe wokale a la lata 90. Nawiązanie przeszłości na tym się nie kończy, bo jeszcze w „Staunch” usłyszymy krótki sampel z „Ecstasy” Darude, wieńczący album „The Captain” uraczy na basslinem w klimacie italo-disco (i znowu te rave’owe wokale), a „Angles” uderzy silnym detroit-technowym kopnięciem. Jak widać, tradycyjnie, Dusky, choć generalnie trzymają się ram house’owych, chętnie w ich obręb wtłaczają elementy innych gatunków – trance, breakbeat, detroit techno. Nad wszystkim, co robią, ale nad tą epką wyjątkowo, unosi się klimat warehouse’owego rave’u lat 90-tych. Nie bez znaczenia jest fakt, że wspominany przez Dusky Jan Francis pierwsze imprezy organizował im właśnie w takich klimatach.

Wspominając pięknie przyjaciela duetowi Dusky udało się też przy okazji wspomnieć czas, do którego powrót dla większości z nas będzie nie tylko przyjemnością, ale też okazją do uronienia łezki. Brawo.

Kaśka Paluch

detroit, dusky, house, techno, trance