Kategoria: Inne

trickyTricky w wywiadach dla prasy (a na pewno w jednym) nie ukrywał, że tworzy muzykę w konkretnym celu: zarobienia pieniędzy. Dostosowuje więc swoje kolejne albumy do oczekiwań odbiorców, a ponieważ te konsekwentnie z biegiem czasu stają się coraz mniej wysublimowane, podobnie dzieje się z muzyką Adriana Thawsa. Szczęśliwie, jego debiutancki album powstawał w latach popytu na trip-hop.

Czytaj dalej

beltranCoraz rzadziej warto zwracać uwagę na produkcje wszelkiej maści z chilloutowego światka. Generalnie pomysł na każdą płytę jest podobny: nagrać muzykę przyjemną dla ucha rozplanowaną na 2-3 utwory, a pozostałe miejsce zapchać wdzięczącymi się i słodkimi kompozycjami; licytacje na słodkie, słodsze i najsłodsze. Dlatego tak wiele płyt nie spełnia moich oczekiwań i nieraz musiałem już westchnąć: ‘chillout, nie dziękuję’. Z krążkiem J. Beltrana jest na całe szczęście nieco inaczej.

Czytaj dalej

Print CD.QXDW naszym małym redakcyjnym gronku powiało konsternacją. Nadszedł wrzesień, więc grzecznie byłoby coś dobrego, płytowego polecić. W zeszłym roku była to „Medulla” Bjork, album bez wątpienia swojego wyróżnienia godny. W tym roku natomiast, nowości muzycznych nie brakuje, a mimo tego jest nieciekawie – bo brakuje wydawnictw wartych poświęcenia im większej uwagi. Aż tu – nagle i niespodziewanie, kiedy sama byłam na skraju załamania nerwowego – w moje ręce wpadła najnowsza propozycja Pest. „All Out Fall Out” została wydana niedawno pod szyldem Ninja Tune… dlaczegóż wcześniej o tym nie pomyślałam? Zadawszy sobie to pytanie z gatunku retorycznych i wykonawszy gest dramatyczny, przystąpiłam do konsumpcji.

Czytaj dalej

sequel„Sequel” Miłki i Jacaszka to czternaście kompozycji, z których możemy być zadowoleni nie tylko jako miłośnicy trip-hopu, ale tym razem także jako Polacy. Jakkolwiek bowiem, że mamy wśród rodaków zdolnych artystów w tym szczególnym nurcie muzyki, wiem z wielu dostępnych tu i ówdzie (zwłaszcza w Internecie) utworów, tak produktów – może nie komercyjnych, ale „do-kupienia-w-sklepie”, jest jak na lekarstwo. Innymi słowy dziwnie ciężko się dobrej sztuce wybić z undergroundu, „Sequel” jest jednak przykładem, że to możliwe.

Czytaj dalej

bonoboliveSpotkało się kilku przyjaciół, a jeden z nich rzucił na powitanie: „Hej, jak leci, może zagralibyśmy koncert?”, a po chwili dodał: „Niech to będzie materiał na epkę live”. Tym panem był Simon Green i niech ziemia będzie mu lżejszą za to, że wpadł na ten genialny pomysł i w genialny sposób go zrealizował.

Czytaj dalej