Autor: Kaśka Paluch

Pod szyldem N_Coded Records światło dzienne ujrzała kolejna praca autorstwa jednego z bardziej aktywnych dziś polskich twórców muzyki ambient – Grzegorza Bojanka.

„Pure”, bo taki nosi tytuł EP-ka, której autorem jest Grzegorz Bojanek, to zestaw czterech ambientowych utworów, które potwierdzają fakt, że Bojanek to dzisiaj jeden z najdojrzalszych rodzimych twórców gatunku.

To nie pierwszy raz, kiedy Grzegorz Bojanek zasila swoją twórczością katalog wydanictwa N_Coded. Wcześniej miało to miejsce w przypadku albumu pt. „Solid” stworzonego w duecie z Piotrem Michałowskim, założycielem labelu. „Solid” to trwająca nieco ponad 50 minut płyta, której rdzeń stanowią stonowane, oniryczne brzmienia – specjalność obu muzyków.

Nie inaczej jest w przypadku najnowszego, solowego wydawnictwa autorstwa Bojanka. „Pure” to, jak mówi sam twórca, „czysty ambient”, którego głównym budulcem sągłębokie, masywne, dronowe brzmienia, mieniące się na powierzchni niezliczonymi szczegółami.

– Od dawna nosiłem się z zamiarem nagrania „czysto ambientowego” albumu. Sam uwielbiam słuchać takiej muzyki, ale gdy tworzyłem swoje interpretacje tego gatunku, nie potrafiłem ograniczyć się w formie. „Pure” to moja próba zmierzenia się właśnie z „czystym ambientem”, niewzbogacanym rytmem czy innymi ozdobnikami – mówi Grzegorz Bojanek.

– Ta EP-ka, poza wspomnianymi sprawami formy, to również wyraz tęsknoty za współpracą z chińskim muzykiem, prywatnie moim przyjacielem, Zenem Lu. To hasło „czysty ambient” czy „pure ambient” pojawiało się wielokrotnie w czasie naszej trwającej wiele lat wspólnej muzycznej drogi, gdy ustalaliśmy przed wspólnymi występami, w jakim kierunku będziemy je prowadzić. Z tej tęsknoty za wspólnym graniem, za Chinami, za podróżowaniem po tym niezwykłym kraju zarówno z Zenem, jak i z polskimi przyjaciółmi, nagrałem EP-kę zatytułowaną po prostu „Pure”. Mieści się tu wiele, ważnych dla mnie treści – dodaje autor.

Chiński „ślad” to nie tylko muzyka składająca się na EP-kę „Pure”. Fotografia zdobiąca okładkę przedstawia panoramę Shenzhen, czyli jednego z największych chińskich miast, chińską odpowiedź na Hong Kong. Na horyzoncie widać drugi co do wysokości budynek w Chinach, czyli 599-metrowy Ping An Finance Centre. Zdjęcie zostało wykonane przez Piotra Michałowskiego z dachu budynku, podczas ChoP Festival w Shenzhen, czyli chińsko-polskiego festiwalu muzyki eksperymentalnej.

Wcześniejsze prace Grzegorza Bojanka znalazły swoje miejsce w katalogach takich wydawnictw jak Ohm Resistance, We Play!, Pionierska Records czy EtaLabel, czyli oficyny prowadzonej przez autora „Pure”, i innych.

„Pure” to trzecie wydanie w katalogu N_Coded Records. Premiera przypada 22.03.2019 r. Za mastering nagrań odpowiada Michał Wolski, a projektem okładki zajął się Adrian Spóz ze studia Redkroft.

Płyta dostępna jest we wszyskich popularnych serwisach streamingowych oraz pod adresem https://ncoded.bandcamp.com/album/pure

O tej współpracy, o tym, że Beth Gibbons przymierza się do wykonania słynnej „3 symfonii” Góreckiego mówiło się już od kilku lat. Wreszcie mamy konkrety: konkretną datę premiery i muzyczną zajawkę, która rozgrzała atmosferę oczekiwania do temperatury wrzenia.

Premiera płyty 29 marca, a tu znajdziecie czterominutowe wideo zwiastujące wydarzenie:

https://player.vimeo.com/external/312766498.hd.mp4?s=b5d0edc4c9b871999dd48bd109c65dc92d4129b7&profile_id=175

„Symfonia Pieśni Żałosnych”, bo tak brzmi podtytuł utworu polskiego kompozytora, jest jedną z najbardziej znanych kompozycji Góreckiego, nie tylko w naszym kraju, ale też – a może przede wszystkim – poza jego granicami. Najpierw znany tylko koneserom polskiego minimalizmu, a po premierze utworu w 1992 roku w wytwórni Elektra – o sławie dorównującej niemal popowym piosenkom. W Stanach Zjednoczonych „3 Symfonii” słuchali wszyscy. Od pracowników biurowych po kierowców TIRa, od jednego brzegu do drugiego.

Przejmujący utwór napisany w technice minimalizmu, z fragmentem tekstu znalezionym w zakopiańskiej katowni „Palace”, napisanym przez osiemnastoletnią więźniarkę, to dzieło, które potrafi poruszyć najdelikatniejsze struny w duszy. I że z repertuaru muzyki poważnej Beth Gibbons sięgnęła po właśnie to dzieło, nie powinno dziwić. Muzyka jej oryginalnego zespołu, Portishead, generalnie określana łatką „trip-hop”, to również częste sięganie w zakamarki duszy słuchaczy. No a jak już debiutować, to z rozmachem, więc współpraca z Krzysztofem Pendereckim wydaje się tu jakby naturalną konsekwencją. Całe muzyczne wydarzenie porusza więc nie tylko świat miłośników trip-hopu, Portishead i fanów Góreckiego (których znajdziemy nie tylko wśród melomanów), ale też Polaków w ogóle, bo przecież Beth musiała zaśpiewać po polsku, wykonując Symfonię.

Z polskim językiem i polską muzyką musieli Beth zapoznać jej koledzy z Portishead, którzy często Kraków odwiedzali przy okazji festiwalu Sacrum Profanum, zresztą sama Beth również wizytowała Polskę z koncertami z Portishead. Zresztą tak podają oficjalne informacje: wszystko zaczęło się w 2013 roku, gdy Portishead odwiedzili Halę Ocynowni w Nowej Hucie i zagrali koncert w ramch festiwalu. Zmierzenie się właśnie z „3 symfonią” zaproponował Beth Filip Berkowicz, ówczesny dyrektor festiwalu. Kilka miesięcy później Beth wystąpiła w tym repertuarze z orkiestrą i właśnie zapisem tego koncertu jest zapowiadana płyta.

Podobno udźwignięcie ciężaru tekstu (w sensie treściowym) bez znajomości języka polskiego było dla liderki Portishead najpoważniejszym wyzwaniem przy tym projekcie. Beth nie mówi po polsku i nie czyta nut – nagrywając płytę z Pendereckim korzystała ze specjalnie przygotowanego zapisu wokalnego z sugestią wymowy słów.

Innym wyzwaniem była sama muzyka, bo Górecki symfonię napisał na sopran, a naturalną skalą głosu Beth jest kontralt. „Czy technika jest ważniejsza od efektu, czy ważniejsze jest włożone w niego serce?” Zapytała Beth i wykonała utwór tak, jak go czuła, choć pod okiem dwóch profesjonalnych trenerek głosu. Osobisty wkład Gibbons usłyszymy w zmianie tekstu. Tradycyjna śpiewka z trzeciej części utworu: „Kajze mi się podzioł mój synocek miły?”, została zastąpiona słowami „Kim jestem? Czym? I dlaczego?”.

Beth wykonała utwór przy akompaniamencie Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia.

Premiera płyty 29 marca. Więcej przeczytacie i usłyszycie na oficjalnej stronie artystki http://bethgibbons.net/info/#

Piękny, głęboki, dudniący bas, mocne uderzenie i odważne, ciężkie brzmienie to po prostu coś pięknego! Pod warunkiem, że nie słucha się go przymusowo, przez ścianę i razem z sąsiadem. Im niższa częstotliwość dźwięku, tym z większej odległości można go usłyszeć. Fale o niskiej częstotliwości osiągają długość wielu metrów, a zwyczajne ściany nie są dla nich żadną przeszkodą. Potrzeba matką wynalazku, a ponieważ problem bywa dokuczliwy – musiało pojawić się skuteczne rozwiązanie techniczne. Jest nim bass trap, czyli pułapka basowa – rzecz niezbędna w każdym studiu nagraniowym i każdym pomieszczeniu przeznaczonym do głośnego odtwarzania muzyki.

Budowa pułapek basowych

Pułapki basowe zazwyczaj sprawiają niepozorne wrażenie. Sekret ich skuteczności tkwi w doborze odpowiedniego materiału, natomiast budowa mechanizmu ukrytego pod zazwyczaj prostą, geometryczną formą, to efekt wykorzystania eksperckiej wiedzy na temat akustyki oraz precyzyjnego wykonania. Niewiele wspólnego z pułapką basową z prawdziwego zdarzenia mają wszelkiego rodzaju pianki, czy panele akustyczne – faktycznie wykorzystuje się do jej budowy raczej wełnę mineralną i elementy metalowe. Dopiero połączenie tych materiałów w odpowiedni sposób daje pożądany efekt zatrzymania fali dźwiękowej wewnątrz pomieszczenia. 

Najpopularniejsze pułapki

Najczęściej wyróżnia się dwa rodzaje bass trap: rezonatory i pochłaniacze. Te pierwsze mają za zadanie wyłapywać najniższe częstotliwości dźwięków. Posiadają kształt zbliżony do butli, albo pudełkowaty i przeznaczone są raczej dla profesjonalnego użytku. Do wykorzystania w mniejszym, chociaż niekoniecznie amatorskim studio, zaleca się raczej wykorzystanie pochłaniaczy, czyli pułapek wykonanych z wełny mineralnej i elementów metalowych. Są bardziej uniwersalne i pochłaniają dźwięk o różnej częstotliwości, nie tylko ekstremalnie niskiej, łatwe w montażu i można je zainstalować w niemal każdym pomieszczeniu w podobny sposób. W dodatku są o wiele tańsze. Tam, gdzie zachodzi konieczność bardziej wyszukanych rozwiązań, wykorzystuje się oba rodzaje pułapek i kombinuje ich działania. Pomiędzy różnymi rozwiązaniami istnieją bardziej lub mniej subtelne różnice, jednak z pewnością wykorzystanie tego  bardziej uniwersalnego i elastycznego przyniesie na dłuższą metę lepsze efekty, niż zakup wyspecjalizowanego sprzętu, nadającego się do użytku jedynie w ściśle określonym celu.

Rozmieszczenie bass trap

Pułapki basowe wyglądają różnie – bywają prostokątne, trójkątne, czy walcowate, co nie ma większego znaczenia dla ich działania. W głównej mierze najważniejsze jest ich rozmieszczenie. Ponieważ to rogi pomieszczenia są miejscem, w którym najczęściej skupia się dźwięk, ustawianie pułapek należy rozpocząć właśnie tam. Prawdopodobnie ustawienie ich jedynie w rogach nie załatwi wszystkiego, ale będzie bardzo dobrym początkiem skutecznego i profesjonalnego zabezpieczenia studio. Można je ustawić właściwie dowolnie, jednak najlepsze efekty przyniesie usytuowanie ich wzdłuż narożników i krawędzi ścian. W ten sposób uchwycą dźwięk zza kolumny głośnika, eliminując wszystkie skutki uboczne jej działania, pozostawiając jedynie dźwięk dający radość.

Podręcznik od zawsze stanowił podstawowe źródło wiedzy. Bez względu na to, czy chodzimy do szkoły muzycznej czy uczymy się sami powinniśmy korzystać z jak największej ilości możliwych dostępnych materiałów edukacyjnych. Oczywiście starajmy się dobierać te najbardziej wartościowe pod względem merytorycznym.

Podręcznik od zawsze stanowił podstawowe źródło wiedzy. Bez względu na to, czy chodzimy
do szkoły muzycznej czy uczymy się sami powinniśmy korzystać z jak największej ilości
możliwych dostępnych materiałów edukacyjnych. Oczywiście starajmy się dobierać te
najbardziej wartościowe pod względem merytorycznym. Warto zatem zwrócić uwagę na
autora danej publikacji. Osoby uczące się w szkołach muzycznych mają pod tym względem
trochę łatwiej, bo tam nauczyciel wskaże im odpowiednie podręczniki z których maja
korzystać. Inaczej wygląda sytuacja u osób, które samodzielnie się edukują.
Większość osób rozpoczynających naukę gry na instrumencie przy wyborze podręcznika
koncentruje się głównie na podręczniku odnoszącym się tylko i wyłącznie do samego
instrumentu. Z reguły w pierwszej kolejności brane są pod uwagę te najbardziej popularne
publikacje, które w większości przypadków zatytułowane są „Szkoła gry na ……”. To jest
oczywiście jak najbardziej naturalny odruch każdego, kto rozpoczyna naukę. Warto jednak
rozważyć zakup nie tylko podręczników odnoszących się do samego instrumentu, na którym
zamierzamy podjąć naukę, ale również do tych, które odnoszą się do teorii muzyki. Teoria
muzyki dla wszystkich jest taka sama, a znajomość jej może znacznie nam pomóc w grze na
instrumencie.

Niestety zdecydowana większość osób w ogóle nie bierze takiej opcji pod uwagę. Również
usprawiedliwienie takiej decyzji u większości brzmi bardzo podobne, a tłumaczenie wygląda
najczęściej tak: mnie teoria nie interesuje, ja chcę nauczyć się grać na instrumencie, a nie być
teoretykiem czy muzykologiem. Takie podejście jest niestety dużym błędem, bo nie chodzi tu
oto, by poznać pewne zasady dla samego ich poznania. Ma to przede wszystkim na celi ułatwić
nam granie na naszym wymarzonym instrumencie. Podobnie wygląda sytuacja z niechęcią do
ćwiczenia gam, wprawek czy etiud, bez których tak naprawdę będzie nam bardzo ciężko
osiągnąć wysoki poziom umiejętności. Bez względu na to, na jakim instrumencie podejmujecie
naukę znajomość pewnych ogólnych zasad jest koniecznością. Ma to szczególnie duże
znaczenie jeżeli mamy w planach granie w zespole. To czy tą wiedzę teoretyczną powinniśmy
bardziej szczegółowo pogłębiać, czy wystarczy nam wiedza z danej dziedziny na poziomie
podstawowym, to już może być uzależnione na jakim instrumencie gramy, ale te elementarne
podstawy powinniśmy wszyscy znać.

Takim podstawowym przedmiotem w szkołach muzycznych już od pierwszej klasy jest
przedmiot brzmiący zazwyczaj: zasady muzyki i kształcenie słuchu. Jeżeli chodzi o zasady
muzyki to na takim poziomie podstawowym obejmuje on notację muzyczną, znajomość nut,
wartości rytmicznych, interwałów muzycznych itp. To są elementy, które musimy znać
chociażby po to, by móc bezproblemowo korzystać z naszego podręcznika do nauki gry na
instrumencie. Jeżeli chodzi o kształcenie słuchu to oczywistym jest, że ucząc się samemu w
domu nie zrobimy sobie dyktanda muzycznego w takiej postaci znanej ze szkoły. Nie mamy
nauczyciela, który nam zagra melodię do zapisania. Możemy jednak ten słuch kształcić sobie
w trochę inny sposób, choć bardzo podobny np.: posłuchaj jakiegoś nagrania i spróbuj sobie
ten głos główny wiodący zanotować na pięciolinii. Później zagraj to na swoim instrumencie i
sprawdź, gdzie popełniłeś błąd. Wracając do zasad muzyki, to znajomość poszczególnych
tonacji (dur-moll) i innych skal muzycznych wykorzystywanych w muzyce rozrywkowej i
jazzowej w znacznym stopniu ułatwi nam poruszanie się po instrumencie. Spojrzymy na znaki
przykluczowe w utworze na pierwszy akord i już wiemy jaka mamy tonację. Jak chcemy np.:
poimprowizować na danym motywie muzycznym, to jeżeli jesteśmy świadomi w jakiej tonacji
gramy, to będziemy wiedzieć jakie dźwięki mamy do dyspozycji, a jakich należy unikać.
Znajomość takich skal muzycznych jak pentatonika czy skala bluesowa oraz ich ogranie
umożliwi nam na swobodne konstruowanie przebiegów improwizacyjnych. Ta jak budowane
są kolejne tonacje w zrozumieniu tego pomoże nam zasada tzw. koła kwintowego. Znajomość
tego zagadnienia przyda nam się w momencie kiedy będziemy chcieli przetransponować sobie
jakiś utworu do innej tonacji.

Zobacz również instrumenty dla przedszkolaków jako świetne narzędzie do kształcenia słuchu

Drugim równie ważnym i niezwykle ciekawym przedmiotem wartym poznania jest harmonia.
Na początek proponuję rozpocząć naukę od poznania tej klasycznej, bo jest prostsza. Ten
przedmiot pomoże zrozumieć Ci wszelkie zjawiska i zasadę współbrzmień w muzyce. Nauczysz
się m.in jak dobrać prawidłowo akompaniament do utworu. Zrozumienie zasad harmonii
pozwala w łatwy sposób z jednej melodii utworzyć wielogłos. Zasada następstw
poszczególnych akordów po sobie, ich budowa czy dążenie danego akordu do rozwiązania się
na inny. Tymi wszystkim zagadnieniami zajmuje się właśnie harmonia. Jak już ten podstawowy
zakres klasyczny opanujesz i będziesz chciał jeszcze bardziej się rozwijać w tym kierunku, to
proponuje zainteresować się harmonią jazzową.
Zasady muzyki i harmonia muzyczna należą do tych elementarnych przedmiotów, których
znajomość bardzo przydatna jest w praktyce. Każdy muzyk powinien chociaż w takim
podstawowym stopniu te zagadnienia zrozumieć. Warto zatem zaopatrzyć się w dobra
publikację, która w przystępny sposób wyjaśni nam te tematy.

Tak jak na każdy instrument muzyczny, tak też i na zestaw perkusyjny mamy specjalny zapis nutowy. Nuty zapisywane są tak jak w przypadku innych instrumentów również na pięciolinii. Trochę inaczej pewne nutki graficznie będą wyglądać, ale zasada jest taka sama. Zawsze na początku każdej pięciolinii umieszczany jest specjalny klucz, który od razu informuje, że dane nuty są na ten czy inny instrument.

Tak jak na każdy instrument muzyczny, tak też i na zestaw perkusyjny mamy specjalny zapis
nutowy. Nuty zapisywane są tak jak w przypadku innych instrumentów również na pięciolinii.
Trochę inaczej pewne nutki graficznie będą wyglądać, ale zasada jest taka sama. Zawsze na
początku każdej pięciolinii umieszczany jest specjalny klucz, który od razu informuje, że dane
nuty są na ten czy inny instrument.

Również i instrumenty perkusyjne mają taki swój klucz
muzyczny, który jest w postaci takich dwóch pionowych grubych kresek przebiegających od 2
do 4 linii naszej pięciolinii lub takiego podłużnego prostokąta przebiegającego przez te linie.
Rozczytywanie nut na perkusję nie jest trudne do nauczenia się. Nawet laikowi zdecydowanie
łatwiej jest się połapać w nutach na perkusję niż w tych pisanych na inne instrumenty
muzyczne. Zestaw perkusyjny jako całość stanowi jedne instrument, ale żeby było nam łatwiej
zrozumieć ten zapis nutowy dla perkusji, to musimy wpierw rozłożyć nasz zestaw perkusyjny
na poszczególne jego elementy.

Taki podstawowy zestaw perkusyjny składa się z:
• bębna dużego, zwanego basowym lub centralnym
• tom-tom mały (który jest zazwyczaj podwieszany na uchwycie od centralnego)
• tom-tom średni (podwieszony obok tom-toma małego)
• tom-tom duży (nazywany również studnią, która stoi po prawej stronie)
• werbel
• Hi-hat (nazywana nieraz break-maszyną)
• talerz ridowy
• talerz crashowy
Ten podstawowy zestaw możemy jeszcze sobie urozmaicić dodając np.:
• talerz splash
• cow-bell

Każdy z tych elementów naszego zestawu perkusyjnego jest umieszczany na innej linii bądź
polu naszej pięciolinii. Linię zawsze liczymy od dołu pamiętając o tym, że pomiędzy tymi liniami
są pola, na których również umieszczone są nuty. Czytając nuty musimy potraktować
poszczególny element naszego zestawu jako oddzielny instrument, który ma swoje miejsce na
pięciolinii tak jak np.: każdy klawisz w fortepianie ma swoje umiejscowienie na pięciolinii.
Zaczynając naukę czytania nut proponuję rozpocząć od tych najbardziej podstawowych
elementów naszego zestawu czyli: bębna basowego tzw. centralki, werbla i hi-hatu. Bez tego
nasza perkusja nie istnieje. Pozostałe elementy perkusji są już pewnego rodzaju dodatkiem
wzbogacającym brzmienie, dlatego my skoncentrujemy się głównie tylko i wyłącznie nad tymi
najbardziej podstawowymi elementami zapisu.

Bęben basowy zapisywany jest na pięciolinii na pierwszym polu czyli nuta umieszczona jest
pomiędzy pierwszą a drugą linią. Werbel zapisuje się na trzecim polu czyli pomiędzy trzecią a
czwartą linią, natomiast hi-hat notuje się nad piątą linią. Jeżeli chodzi o zapis hi-hatu, to może
być on różnie zapisywany w zależności od tego w jaki sposób zostanie wykorzystany ten
element perkusji. Hi-hat zamknięty uderzany pałką zapisuje się w postaci takiego jakby (x) nad
piątą linią. Ten sam hi-hat jak zagramy pałką, ale będzie lekko uchylony to nad nutką należy
dodać jeszcze znaczek (o). Natomiast jak hi-hat jest zagrywany tylko stopą, to zapisujemy go
(x) pod pierwszą linią. To jest takie ABC od którego rozpoczynamy nasze rozczytywanie.
Umiejętność czytania nut powinniśmy sobie przyswajać w podobny sposób jak naukę gry na
samym instrumencie. Każdy rozpoczynający naukę gry na perkusji rozpoczyna pierwsze
uderzenia od uderzeń w werbel. Następnie dodaje do tego bęben centralny zagrywany prawą
stopą, a następnie hi-hat, który zagrywany jest pałką na zamkniętych lub lekko uchylonych
talerzach, albo tylko samą lewą stopą. Dopiero po opanowaniu tych podstawowych
elementów zaczynamy rozkładać sobie poszczególne ćwiczenia na pozostałe instrumenty
naszego zestawu.

Talerz ridowy zapisujemy w tym samym miejscu co hi-hat nad piątą linią, tylko nie stosujemy
tu takiego (x) tylko raczej ma on postać takiego przekręconego kwadracika postawionego
czubkiem nad piątą linią. Natomiast ten sam talerz ridowy uderzany w kopułkę, zapisujemy już
na pierwszej dodanej górnej linii. Cow-bell natomiast zapisuje się w ten sam sposób, co talerz
ridowy uderzony w kopułkę nad pierwszą dodaną górną tylko, że tam ten kwadracik był
wypełniony na czarno, a w przypadku cow-bella jest on pusty. Tom-tom mały zapisujemy w
formie nuty na czwartym polu, czyli pomiędzy czwartą a piątą linią. Tom-tom duży zwany
również studnią zapisujemy z kolei na drugim polu czyli pomiędzy drugą a trzecią linią.
To są takie podstawowe elementy zapisu nutowego na perkusję, który oczywiście w zależności
też od rodzaju w jaki sposób zagrywamy dany element i jakiej techniki używamy mogą
zmieniać swoja pewną formę. Np.: werbel zagrywany w sposób standardowy zapisany jest
taką zwykłą nutką, ale już taki np.: markujący zapisuje się biorąc taka nutkę w nawias.
W zapisie nutowym na perkusję ten zapis nie jest taki w 100% ujednolicony jak ma to miejsce
przy zapisie nut na inne instrumenty. Z reguły werbel, bęben centralny i hi-hat we wszystkich
nutach jest umiejscowiony w tych samych miejscach na pięciolinii, ale możecie się również
spotkać z zapisem gdzie np.: werbel jest zapisywany na trzeciej linii, a bęben basowy pod
pierwszą linią. Zwłaszcza w muzyce rozrywkowej jest pewna taka dowolność w tej kwestii, nie
mówiąc już o zapisie np.: jazzowym. Tam jest dużo improwizacji i w zasadzie nie ma szans na
dokładne zapisanie tego, dlatego najczęściej na początku jest podany tylko podstawowy
schemat rytmiczny, ilość taktów do powtórzeń i miejsce, gdzie następuje jakieś przejście, czy
ma być w jakiś szczególny sposób dany fragment zaakcentowany.
Oczywiście wartości rytmiczne obowiązują wszędzie takie same, tak więc najdłuższą wartością
jest cała nuta, następnie mamy półnutę, ćwierćnutę, ósemkę, szesnastkę, trzydziestodwójkę,
sześćdziesięcioczwórkę. Kropka przy nucie oznacz przedłużenie jej wartości o połowę.
Odpowiednikiem rytmicznym nut zagrywanych są oczywiście pauzy czyli miejsce gdzie mamy
być cicho.