Portal 80bpm.net powstał by być rzetelnym źródłem informacji na temat muzyki downtempo, trip-hop, chill-out, lounge, nujazzu, dubstepu i bliskich gatunków oraz ambitnej, czy jak określają niektórzy: inteligentnej muzyki tanecznej. Staramy się codziennie informować was o aktualnościach, często dodawać świeże recenzje, polecać rozmaite koncerty i relacjonować je, a także przedstawiać ciekawe wywiady. Cóż – zapraszamy do częstych odwiedzin… i dyskusji na forum
Kontakt:
admin@80bpm.net
tel. +48 601.427.901
Redakcja:
Kaśka Paluch – redaktor naczelna
Jadwiga Marchwica – z-ca red. nacz.
Rafał Maćkowski – dziennikarz/redaktor
Robert Skowroński – dziennikarz/redaktor
Paweł Kwiatkowski – fotografia

żebyś się nie zdziwił
będę się upierać, że płytka jest świetna i będzie się jej dobrze słuchać zawsze.
Ja również się upieram, pierwsze przesłuchanie przesłonięte przez zmywanie garów, ale z każdym kolejnym płyta wciąga.
Ostateczna ocena: GENIALNA!
Jest z nią trochę jak z third, wiele osób potrzebuje czasu, żeby ją dogonić.
Jestem na etapie wnikliwego słuchania tekstów, z których znaczna większość jest świetna.
Stary dobry massive
aha!
Jedyny zarzut z mojej strony: JA CHCĘ WIĘCEJ WIĘCEJ WIĘCEJ!!!
to kto jest autorem?
Rafał napisał recenzję, ja opublikowałam, stąd ten konflikt
To weźcie może popracujcie nad spolszczeniem tego wordpressa? Dziwna hybryda teraz.
Another new video clip from Siyou & Hellmut Hattler.
Their first CD will be released this spring!
Siyou’n'Hell: “Motherless Child” – live 2009
http://www.youtube.com/watch?v=P6LN2Yfkeao
no w końcu!
Za 3 cim razem płytę bardzo polubiłem
Massive Attack to jedna z tych kapel jak U2, DM, którą kupuję niemalże w ciemno.
Jednak za pierwszym razem nieco rozczarowała – uznałem ją za przeciętną, wpadły mi w ucho jedynie 1 i 3 ci numer znane z E.P.
Ale teraz słucham jej na okrągło i nadal odkrywam.
Hope Sandoval udowadnia jek wielką jest wokalistką w Paradise Circus. Martina Topley Bird uwalnia się Trickowej szufladki.Horace Andy jest klasą samą w sobie. Damon Albarn znakomicie zagrał na płycie.
Wszystko jest na miejscu, radze nie zniechęcać się i słuchać dalej. Heligoland ma w sobie to “coś”
chyba miKromusic:-)
szanowna Pani redaktor,dlaczego mój komentarz został usunięty?? jak Pani nie wierzy oto link http://www.myspace.com/mikromusic, trochę rzetelności,to naprawdę nie boli. pozdrawiam
Spokojnie, komentarz nie został usunięty, ale nawet nie został zatwierdzony i nie przez panią redaktor, tylko przez administrację. Jak pan szanowny widzi – jest. Nierzetelni redaktorzy pozdrawiają purystów. Trochę luzu, to naprawdę nie boli. Pozdrawiam.
oj to super,choć wolna ta administracja:-) a pani redaktor Marchwicy i pani naczelnej życzę wielu rzetelnych,niepisanych na kolanie recenzji,relacji itd.,bo jak już oboje wiemy,to nie boli:-)
Romanie, zachęcamy do publikowania własnych niepisanych na kolanie recenzji i relacji, szkoda, żeby się taka erudycja i rzetelność marnowała.
raczej trzeci występ, MA już dwa razy byli, pierwszy raz jeszcze na skwerze Kościuszki.tak czy owak, fajnie, że wracają
Szanowny panie Romanie. Wiara nie ma nic wspólnego z literówką. Pozostałych zarzutów pozwolę sobie nie skomentować, gdyż z całym szacunkiem – są bezpodstawne.
Skwer Kościuszki, kto jeszcze pamięta to szaleństwo?!
Jestem niezmiernie szczęśliwa, dla mnie moga przyjeżdżać co roku, a co!
Gwoli ścisłości, polskie teksty na płycie to poezja Asnyka, Poświatowskiej, Tetmajera i wspomnianego Wyspiańskiego. Zarzuty o toporność i twardość w wypadku Asnyka (by the way ‘Po Co się Budzą…’ -> najlepszy track na albumie) wyglądają więc hmm… dziwnie. Pzdr
zdaje sie, ze autorka recenzji pisze tu o korespondencji slow i muzyki, nie ocenia samych tekstow, bo to nie recenzja poezji tylko plyty. A dobor tekstow miejscami rzeczywiscie toporny.
jak dla mnie “V” to wielkie rozczarowanie. jestem po 2 przesłuchaniach i nic mi się nie wbiło. dam im jeszcze szansę, ale boję się, że o ile ich pierwszy longplay wszedł mi od razu, o tyle z “V” się zwyczajnie i pospolicie osłucham. a miało być tak pięknie
Ja pamiętam skwer kościuszki, ludzie wypadali do morza
jeszcze dodalbym kawalek Natural Self – Rising ;]
Płyta jest bardzo różnorodna – dla niektórych taka różnorodność to zlepek piosenek, dla mnie nie – wiec nie ma co narzekać ale trzeba się cieszyć, że zespół eksperymentuje z musyką, a nie stworzył kopii, badz co bądź dobrego i udanego debiutu. W moim odczuciu druga płyta zdecydowanie dla bardziej wymagających słuchaczy i mniej ’singlowa’ co akurat jest jej plusem. Dobór utworów, języków świetny!
Hell yeah!!!
Też uważam, że zespół ma sceniczny potencjał. Mają zamiar się do nas wybrać?
Parov Stelar!!!!!!!!!!! On jest niesamowity! Byłam w zeszłym roku na koncercie tego bandu i to był najlepszy kameralny koncert jaki w życiu widziałam! A widziałam wiele
Dziekuję
na płytach znajdą się nagrania tylko z Brukseli i Paryża, a w innych miastach można będzie (w właściwie było bo trasa już się zakończyła, ponownie rusza dopiero w kwietniu) płyty kupić. Gratuluje newsa sprzed 2 miesięcy
album do posłuchania na http://3voor12.vpro.nl/luisterpaal/
Drobna sugestia – przemyślcie, czy tytuł jest zgodny z polskimi zasadami ortografii
w czasie wakacji delphic planują trasę po letnich festiwalach, jest więc spora szansa na ich wizytę
No, dziękuję
EEE!!!
Pani Frau!
Na tej plycie nie ma kwartetu, tylko TRIO SMYCZKOWE!
Pierwszy utwór przypomina mi M83 – America.
Jestem szczerze zachwycony. Pierwsza płyta DAL miała przebłyski, ale jako całość mnie nie ruszyła, zaś “V” mnie ostro poczochrało. Ostatnie 4 kawałki to czysta poezja, prawdziwe mistrzostwo. Rewelacyjne melodyjnie jak i aranżacyjnie (smyki po prostu odgryzają głowę:D), a w “czyichże rekach…” to po prostu małe cudo. Reszta albumu również trzyma poziom, “affective gravity” ma naprawdę rewelacyjną partię smyków, “szukam cię” czaruję melancholijnym klimatem (czy tylko mnie kojarzy się z Teardrop?), a “dandelions” wnosi nieco uroku i światła. Kurde, naprawdę podoba mi się to co słyszę.
Słabe, rozlazłe, rozmemłane. Trzy dobre kawałki toną w jeziorku przeciętności. I argumenty typu “bo trzeba przesłuchać kilka razy” do mnie nie trafiają, bo sugerują doszukiwanie się rzeczy na siłę. Pierwsze przesłuchanie mnie zmęczyło, drugie potwierdziło, że pierwsze było męczące, a trzecie kategorycznie stwierdziło, że przeciętniaka mamy a nie arcydzieło. Massive Attack nigdy nie tworzyli śpiesznej muzyki, ale genialnie ją aranżowali. Teraz po prostu zrobili nieśpieszny album… Który do tego idzie wstecz. Tu i tam czasem jakiś fajny smaczek się pojawi, ale to zdecydowanie za mało. Słuchać 5 minutowego kawałka dla 15 ciekawych sekund? A jeden utwór(już nawet nie pamiętam który), brzmiał jakby go w FL studio arpeggiatorem zrobili. Ot, faceci z MA dali tylnej części ciała tym albumem.
Dlaczego na takim zadupiu? Nie było w centrum Polski miejsca? Do Białegostoku mam 500 km :/
samo “shoot you dead” jest cudowne
faktycznie pominięta perełka, bardzo fajna ta płyta
Brzmi to wszystko ciekawie. Pytanie czy operator polskich IMAX-ów zainteresuję się tą pozycją…
Ja osobiście bałem się tego albumu.Dlaczego??Bałem sie,że panowie wykombunuja tak wykręconą muzyke,że oni sami nie beda wiedzieli o co chodzi,a jednak obawy okazały sie bezpodstawne.Album troche cierpi na brak spójności moim zdaniem,wczesniejsze tworzyły jakby jedną całość.Mimo wszystko zajebista robota.Ode mnie 5/6.Chce więcej…