Wally Lopez i EMDE: z nutką sentymentu [RECENZJA]

Dwa oryginalne numery, „Cutting Edge” i „Rainfall” plus remiksy, znalazły się na wydanym niedawno nakładem Crash! Krążku Wally’ego Lopeza i Emde. Hiszpański DJ i producent muzyczny oraz polski producent i didżej, połączyli swoje siły po raz pierwszy, proponując produkcję soczyście house’ową.

Towarzyszące wydawnictwu remiksy nie tylko zmieniają oryginalny utwór (obróbce poddany został „Cutting Edge”) niemal nie do poznania, ale też poszerzają znacznie stylistyczne spektrum płyty. I tak, głęboki house zahacza nawet o rewiry potężnego techno. Choć jednak mówimy o housie, bo w ten sposób można zakwalifikować brzmienie produkcji Lopeza i Emde, to jest w charakterze obu utworów coś zdecydowanie bardziej transowego, niepokojąco hipnotyzującego niż euforycznie tanecznego. Stąd też pewnie łatwość z jaką materiał poddał się przeniesieniu jego punktów ciężkości jeszcze bardziej na ciemną stronę mocy.

Transowe są nawet niektóre brzmieniowe zabiegi i sposób konstruowania i rozładowywania napięcia, a także budowania melodii. Krótkie, powtarzające się pasaże, zanikające w dźwiękowej masie i harmonii. To wszystko porusza delikatnie nutę sentymentu do czegoś, co znamy i lubimy z przeszłości. Przynajmniej jeśli chodzi o mnie.

Tagi: , , ,