Recepta na twórczą destrukcję

Gdy w 2009 roku Trent Reznor powiedział, że zawiesza działalność z Nine Inch Nails, łezka kręciła się w oku. Później lider tego industrialno-rockowego projektu zapewniał, że świat usłyszy jeszcze ich nowy materiał. Przerwa od Nine Inch Nails nie była jednak przerwą od muzyki, artysta skupił się bowiem na How To Destroy Angels.

Skąd decyzja o powołaniu nowej grupy, gdy ta, w której do tej pory się grało uznawana jest za jeden z bardziej wpływowych bandów lat 90.? „HTDA uwalnia mnie od ograniczeń, zwłaszcza tych emocjonalnych, które zacząłem odczuwać w NIN” – tłumaczy Reznor. W skład nowego projektu, którego nazwa pochodzi od tytułu pierwszego wydawnictwa grupy Coil, prócz samego Trenta, wchodzi jego żona, Mariqueen Maandig (ex West Indian Girl) oraz Rob Sheridan, odpowiedzialny za warstwę wizualną koncertów. Nie można zapomnieć o Atticusie Rossie, który już wcześniej współpracował z Nine Inch Nails, jak i stworzył razem z Reznorem oscarową ścieżkę dźwiękową do „Social Network” Davida Finchera. Reżyser jeszcze raz zatrudnił artystę do skomponowania muzyki, tym razem do „Dziewczyny z tatuażem”. Tam też ukazał się utwór HTDA, „Is your love strong enough ?”, będący coverem Bryana Ferry’ego.

Na początek marca zaplanowana jest premiera pierwszego longplaya grupy, który ma nosić tytuł „Welcome Oblivion”. Będzie on wydany nakładem Columbia Records. Jest to o tyle kontrowersyjne, gdyż Reznor nie krył się wcześniej ze swoim negatywnym nastawieniem do majorsów. Teraz stwierdza: „Chodzi o to, że w wytwórni jest grupa ludzi, która lepiej radzi sobie z marketingiem ode mnie. Uznałem, że promocja na całym świecie warta jest tego, by podzielić się tortem”. Do tej pory HTDA wydali dwie EP-ki, „How to Destroy Angels”(2010) i „An Omen (2012). Pierwsze wydawnictwo należy potraktować jako wczesną fazę rozwijania się nowej grupy, dlatego zawarty na nim materiał, jak przyznał zresztą sam Trent, nie odbiegał za daleko od dokonań NIN. Na „An Omen” mamy już do czynienia ze świadomą grupą, którą przedstawia nam muzykę elektroniczną pełną eksperymentów, gdzie nie brakuje też nutki przebojowości, którą zapewniają pięknie przenikające się wokale państwa Reznorów. Jest tu harmonia i chaos, mrok i piękno, podobnie jak w zwiastującym nadchodzący album, „How Long?”. Inspiracje zespół czerpie z twórczości GO4 i Public Image Ltd., ale przede wszystkim z wczesnego Cabaret Voltaire. To dzięki nim pojawiają się stare, analogowe brzmienia sequencerów, do których Mariqueen tworzy melodie zamieniające się później w wyśpiewywane słowa ułożone przez Reznora, odpowiedzialnego za teksty utworów.

To co ciekawe w twórczości HTDA, oprócz samej muzyki, to ich teledyski. Ten do „The Space in Between” zrobił Rupert Sanders, a zdjęcia do niego zostały nagrodzone na Camerimage w 2010 roku. Ilustracją do „Ice Age” zajął się John Hillcoat, twórca „The Road”.

Trent Reznor to człowiek z muzycznym ADHD, ledwo po tym jak wydał płytę z HTDA ogłosił, że jego macierzysta grupa powraca z martwych. Na pomysł reaktywacji NIN artysta wpadł, gdy pracował nad muzyką z Adrianem Belewem. Wówczas pojawił się pomysł występów na żywo, to z kolei otworzyło kolejny temat – przywrócenie do życia dawnego zespołu. Podzwoniliśmy do przyjaciół, przedyskutowaliśmy różne pomysły, zaklepaliśmy najpierw jeden koncert, potem kolejne – tłumaczy Reznor. Latem formacja wyruszy w trasę, i to w całkiem nowym składzie. Obok Trenta, na scenie zobaczymy: Erika Avery’ego (Jane’s Addiction), Adriana Belewa (King Crimson), Josha Eustisa (Telefon Tel Aviv) oraz wieloletnich współpracowników w postaci Alessandro Cortiniego i Ilana Rubina.

„Welcome Oblivion” jest już na rynku. Wrażenia po przesłuchaniu płyty? Oby Reznor był w stanie pogodzić ze sobą działalność obu grup. Bo HTDA nie zasługuje na funkcjonowanie tylko jako side-project.

Robert Skowroński

Podobne

Komentarze: