A Fine Frenzy: z miłości do ludzi i drzew

Nie jest, jak wszyscy sądzą, nie jest żądna rozgłosu, jak wszyscy się spodziewają, nie jest spokojniejszą wersją Florence Welch, jak wszyscy wróżyli i nie jest już ruda. Alison Sudol swoją drugą płytą w 2009 roku zyskała międzynarodowe zainteresowanie, teraz podejmuje wyzwanie kontynuacji sukcesu albumem „Pines”.

Alison Sudol czyli A Fine Frenzy, fot. AFineFrenzy.com

W 2009 roku dwie rude dziewczyny zwróciły na siebie uwagę: brytyjskie Florence and The Machine w lipcu wydało swoje debiutanckie mocne „Lungs”, miesiąc później drugi rudzielec, tym razem zza Oceanu, z niemniej mocnym głosem i doskonałym wyczuciem muzycznym podbił serca słuchaczy. To była druga płyta A Fine Frenzy, ale to właśnie „Bomb in the Birdcage” przyniosło jej międzynarodową sławę.

Alison Sudol, liderka projektu A Fine Frenzy tworzy muzykę odwołującą się do retro, z doskonałym wyczuciem nowych trendów i smaków. Podobni, jak u Florence, w muzyce A Fine Frenzy najważniejszy jest głos wokalistki i przekazywane przez nią historie, podparte elektroniczno-rockowym tłem muzycznym. Sukces utworów „Electric Twist” i „Happier” podparła pięknymi teledyskami, utrzymanymi w stylistyce lomo-retro, doskonale wpasowującymi się w dzisiejsze trendy. Zobaczcie teledysk do „Lost Things”.

A Fine Frenzy zmieniła się trochę od tamtego czasu. Informacje o nowej płycie „Pines” podała już w maju, jednak premierę i trasę promującą zapowiedziała dopiero na październik. 28-letnia dziś artystka od tamtego czasu zmieniła kolor włosów, z charakterystycznej marchewki na stonowany blond, styl ubierania – z delikatnego i dziewczęcego na hipstersko-bajkowy – i podejście do życia. Czy jej muzyka również ulegnie zmianie? Posłuchajcie wywiadu z artystką:

W nowym albumie, Alison Sudol zagłębia się w tematykę drzew. „Pines” (ang. „Sosny”) to trzynaście kompozycji, które są wyrazem jej przemyśleń i odczuć. Zainspirowana majestatycznymi sekwojami i pięknymi lasami północnej Kaliforni, A Fine Frenzy stworzyła trzynaście zamkniętych osobnych historii. Samowystarczalnych, jak potężne wysokie sosny.

Nowy album Alison, jest wyrazem niepokoju o współczesny świat, o ludzi 21-go wieku pędzących i zapracowanych. „Chciałam stworzyć przyjazne środowisko, w którym człowiek może odpocząć, zregenerować się” – opowiada Alison o swojej muzyce. Najnowsze wydawnictwo nie ogranicza się do muzyki – „Pines” to także projekt filmowy i książkowy. Za pełen długich ujęć, rozmytych pejzaży i studiów przedmiotu film odpowiedzialne jest TakePart. Książka powstała przy współpracy z ilustratorką, Jen Lobo. Jej rysunki tchnąć „naukową precyzją i kapryśnym pięknem”. Stylistkę „Pines” A Fine Frenzy zaprezentowała w krótkim trailerze  dla Virgin Records:

„Pines” jest także wyrazem ekologicznych idei Alison oraz jej niezaprzeczalnej miłości do swoich słuchaczy i fanów. To właśnie oni, dzięki doskonałemu kontaktowi z artystką w sieciach społecznościowych, inspirują ją do tworzenia materiału dla i na potrzeby ludzi dzisiejszych czasów.

„Pines” ukaże się nakładem Virgin Records 9 października, Arystka będzie promować wydawnictwo miesięczną trasą po USA, w której towarzyszyć jej będzie Joshua Radin.

Posłuchajcie singla promującego „Pines”, „Now Is the Start”:

 

Jadwiga Marchwica, z-ca red.nacz | jmj [at] 80bpm.net

Podobne

Komentarze: