piątek maj 18
mar
28/10
Goldfrapp „Head First”
Ostatnio modyfikowany niedziela, 28 Marzec 2010 10:08
Napisany przez npc
niedziela, 28 Marzec 2010 10:08

Goldfrapp "Head First"

Nie wiem, co sobie obiecywaliście po nowej płycie Goldfrapp, ale ja wiadomość o powrocie duetu do elektronicznego i tanecznego wydania przyjąłem ze sporym entuzjazmem. Jednak wkrótce wylano na mnie kubeł zimnej wody w postaci pierwszego singla promocyjnego, czyli piosenki „Rocket”. Mimo wszystko zdecydowałem się na przesłuchanie całego materiału zawartego na „Head First”, aby potem zgłosić się do napisania recenzji na jego temat. Przede wszystkim po to, aby oszczędzić Wam tego, co przeżywałem w trakcie styczności z nowym Goldfrapp.

„Head First” to przede wszystkim hymn na cześć lat 80-tych. Teoretycznie więc Alison i Will zastosowali chwyt znany z „Black Cherry” i jeszcze silniej eksploatowany na „Supernature”. Niestety, na nowym albumie zaowocowało to artystyczną porażką. Po pierwsze dlatego, że wydając poprzednie płyty, Goldfrapp przyczynili się do rozwoju nowego trendu, jakim była moda na takie brzmienia. Teraz nie wyróżniają się absolutnie niczym z zestawu wszelkiej maści gwiazdeczek i szansonistów, którzy zdecydowali się na wycieczki w stronę electro. Poza tym, o ile „Supernature” z całym swoim pastiszowym konceptem było pełne przemyślanych nawiązań do lat 80-tych, tak w przypadku „Head First” mamy do czynienia z prostym przeniesieniem patentów z owych czasów bez żadnego świeżego powiewu. Weźmy wspomniany kilka linijek wyżej utwór „Rocket”. Przecież to ukłon w stronę tego, co w latach 80-tych najgorsze. Całość, mimo że momentalnie wpada w ucho, to brzmi co najwyżej jak „Jump” zespołu Van Halen. Takich wpadek jest tu niestety więcej. Co prawda na płycie znajdziemy sporo kandydatów na radiowe i dyskotekowe przeboje, a niektóre piosenki zarażają wręcz swoim hurraoptymizmem, ale wszystko to jakieś przesłodzone i infantylne.

Próżno szukać jaśniejszych momentów w tym skromnym zestawie. W zasadzie jedyną piosenką, która mi się spodobała, jest „Shiny and Warm”, a to przede wszystkim dlatego, że przywodzi na myśl zawadiacki klimat „Satin Chic”. Z jednej strony jest przebojowa, a z drugiej utrzymana w „charakterze” i dobrym guście. Na tym niestety koniec, jeśli chodzi o mocne strony nowego albumu.

„Head First” to bez wątpienia najsłabsza płyta w dorobku Goldfrapp. Wróżę jej jednak spory sukces komercyjny. Wpisuje się bowiem w całą tą electro-papkę, którą nam się obecnie serwuje i na którą wciąż jest zapotrzebowanie. Nie wiem, co jest smutniejsze: to, że Goldfrapp zjadają swój ogon czy tracą charakterek swojej muzyki. Wygląda na to, że końcówka marca przyniosła nam pierwszą poważną klapę na naszym elektronicznym podwórku. I oby ostatnią.

Rafał Maćkowski

Komentarze

Zobacz też:


5 komentarzy
  1. CommentsYezior   |  niedziela, 28 Marzec 2010 at 23:03

    Utwór „Hunt” rządzi. Reszta bez fajerwerków.

  2. Commentstomek   |  poniedziałek, 29 Marzec 2010 at 11:19

    Tanecznie: Rocket i Believer są świetne. Voicething i Hunt potem też trzymają poziom. Ale reszta płyty taka sobie.

  3. Commentsmati   |  niedziela, 18 Kwiecień 2010 at 21:16

    moim zdaniem płyta jest bardzo dobra. Zespół zrobił to, co chciał. Nagrali sobie przebojowy album. Otatnio czytałem nawet wywiad z wokalistką. Powiedziała: nie obchodzi mnie co nagrywam, mogą mówić na to pop. Ważne żeby było dobre. A moim zdaniem jest. Shiny and Warm najlepsze, Alive tuż za nim, Rocket nawet nawet. A Hunt jest po prostu znakomite. Nie podoba mi się pseudo inteligentna awangarda Voicething, ale może to taka potrzeba czy coś. Naprawdę dobry album.

  4. CommentsARiAL   |  poniedziałek, 03 Maj 2010 at 16:29

    Osobiście uważam, że nie jest to mój ulubiony album duetu Goldfrapp, jednakże nie jest zły, a wręcz idealny na pogodne dni. Z taki dorobkiem jak ma Alisson uważam, że może pozwolić sobie na wszystko (w muzyce) jeżeli tylko ma ochotę, a nam nic do tego.

  5. CommentsRedakcyjne podsumowanie roku 2010   |  czwartek, 30 Grudzień 2010 at 10:58

    [...] wiosnę wskoczyliśmy z nowym, bardziej energetycznym od poprzedniego, krążkiem Goldfrapp „Head First”. O ile „Seventh Tree” uznałam za najzwyczajniejszą w świecie pomyłkę, jakąś [...]


Leave a Reply






*

zareklamuj się u nas, tylko 0,99 zł za dzień!