Yonderboi "Shallow and Profound"

yonderboi-shallowWydarzenie, takie jak nadchodzący Sziget Festival, wydaje się być świetną okazją do przypomnienia debiutanckiego albumu jednej z największych węgierskich gwiazd tego muzycznego maratonu. Mam na myśli kultowe już dzisiaj „Shallow and Profound” doskonałego Laszlo Fogarasiego, który objawił się światu pod pseudonimem Yonderboi.
Choć od zaistnienia jego pierwszego krążka minęło już blisko siedem lat i choć ma już na swoim koncie drugi solowy album „Splendid Isolation” (wydany w 2005 roku), to nie ma żadnych wątpliwości, jak wartościowy i ciągle żywy pozostaje jego muzyczny debiut. Patrząc na tę płytę z perspektywy czasu ciężko nie dostrzec zmian, które zaszły w jego twórczości przez ostatnie lata, jednak spróbujmy o tym zapomnieć i skupić się tylko na tych siedemnastu ścieżkach z „Shallow and Profound”.

Wszystko zaczyna się dość tradycyjnie od krótkiego intra, o którym zwykle nawet nie warto wspominać. W tym przypadku ten prosty, minutowy track zapada w pamięć tak mocno, że trudno nie nucić go sobie co najmniej przez następne kilka godzin. Ta chwytliwość, jak i pozytywne wibracje bijące od niego są doskonałym wskaźnikiem charakteru całej płyty. Następne utwory to świetne połączenia trip-hopu, delikatnego funku, jazzu oraz elektroniki z widocznymi muzycznymi wpływami poprzednich dekad. Nie sposób w kilku z nich nie zauważyć obecności rodzimych, folkowych dźwięków i instrumentów. Znowu w innych odnosimy wrażenie, że cofamy się w czasie i stykamy z prawdziwym klasycznym jazzem, który tutaj gości w postaci licznych, nie tylko dętych instrumentów. Do grona rozpoznawalnych naleciałości należy jeszcze z pewnością dodać stare francuskie melodie i głosy, ale na tym oczywiście nie kończy się eklektyzm płyty…

Mimo tych wszystkich elementów, Yonderboi tworzy również świetne trip-hopowe kawałki, które są zwiastunem, dużo bogatszego pod tym względem, drugiego albumu. Już tutaj udowadnia, że również w samej elektronice, przy łączeniu sampli na wszystkie znane sobie sposoby i dodaniu do tego choć odrobiny wokalu, potrafi równać do najlepszych pod tym względem.

O dokonaniach i muzyce Węgra można by napisać jeszcze bardzo wiele. Najważniejsze jednak, że „Shallow and Profound” to płyta wyjątkowa, która potrafi na zmianę zarażać optymizmem i wystawiać nas na działanie relaksacyjnych dźwięków. Co więcej, jest zbiorem setki różnorodności, które są gwarancją mnóstwa niezapomnianych wrażeń, co okazuje się wystarczającym argumentem by znaleźć dla niej miejsce w swojej płytotece. I pomyśleć, że Yonderboi stworzył to wszystko mając zaledwie dwadzieścia lat.

Michał Perzyna

Jadwiga Marchwica, z-ca red.nacz | jmj [at] 80bpm.net

Podobne

Komentarze: