Lamb

Chyba żadna z formacji trip-hopowych nie przyczyniła się do promocji osoby Henryka Mikołaja Góreckiego tak jak duet Lamb. Jego wokalistka, Lou Rhodes, zainspirowana słynną III Symfonią postanowiła zatytułować nazwiskiem kompozytora jedną z najpiękniejszych stworzonych przez siebie piosenek. Z pewnością jednak twórczość Lou i jej wieloletniego współpracownika Andy’ego zasługuje na uwagę nie tylko z tego względu a przede wszystkim dlatego, że każda ich płyta to prawdziwa gratka dla miłośników muzyki z pogranicza trip-hopu, ambientu, drum’n’bassu a w późniejszych momentach ich kariery także brzmień akustycznych i popu.

lamb

Współpraca Lou i Andy’ego nawiązała się w 1994r. w Manchesterze, do którego dochodziły echa trip-hopu wywodzącego się z Bristolu. Producent Andy Barlow nosił się z zamiarem tworzenia pod prąd bristolskich trendów i przez pewien czas nie zamierzał angażować w swój projekt wokalistki. W pewnych kręgach znany był jako Hipoptimist – twórca singla „Anafey” z 1995r. Jednak naprawdę głośno zrobiło się o nim, gdy dołączyła do niego Lou Rhodes rozkochana w piosenkach Joni Mitchell i Leonarda Cohena obdarzona niewiarygodną barwą głosu (co w późniejszym czasie doceniło wielu muzyków, którzy zapraszali ją do współpracy, wśród nich: 808 State, Funkstorung, A Guy Called Gerald, The Cinematic Orchestra).

Dwie pierwsze płyty duetu to: „Lamb” z 1996r. oraz „Fear of Fours” wydany 3 lata później. Za sprawą trip-hopu podrasowanego połamanymi beatami i idealnie wkomponowującego się w to tło głosu Lou krytycy uznali oba krążki za kamienie milowe w historii gatunku. Lamb bardzo szybko zaczęło się cieszyć nie tylko uznaniem krytyki ale również fanów z Wielkiej Brytanii i… Portugalii (choć na prawdziwy komercyjny sukces przyszło im jednak poczekać). Przed wydaniem debiutanckiego krążka nagrywanego w Manchesterze, Londynie i Surrey wypuszczono na rynek 2 single: „Cotton Wool” i „Gold”. Szczególne uznanie zdobył ten pierwszy, zaowocowało to m.in. fenomenalnym remiksem Fila Brazilia, który umieszczono na LP „Lamb”. Na tym jednak promocja płyty, która naprawdę zatrzęsła brytyjską sceną elektroniczną, się nie skończyła. Wydano jeszcze 2 single: „God Bless” oraz wspomniany na początku i dla wielu kultowy „Gorecki”. Następca krążka „Lamb” to jeszcze większe zagłębienie się w mroczne, połamane i bezkompromisowe brzmienia i kolejne świetne piosenki, w tym single: „B Line”, „All In Your Hands”, a także „Softly”.

Prace nad kolejną płytą doprowadziły do pewnego kryzysu w grupie. Artystyczne wizje Lou i Andy’ego zdawały się być coraz mniej zbieżne. Konflikt jednak udało się załagodzić, a do pracy nad nowym albumem, który miał przynieść odmianę klimatu, zaangażowano Guya Sigsworth’a, producenta większości piosenek. „What Sound” z roku 2001 okazało się poważnym zwrotem w stronę bardziej romantycznej, przystępnej, zahaczającej o pop atmosfery. To właśnie z tej płyty pochodzi drugi hymn wielbicieli Lamb: „Gabriel”, który zyskał uznanie także osób nielubujących się w trip-hopie. Nie sposób wymienić, jak często przy różnych okazjach utwór ten pojawiał się w mediach. Przede wszystkim za sprawą tej kompozycji, która zdominowała „Sweet” – drugi singiel, duet poznał smak prawdziwego sukcesu. Nie uchroniło to jednak zespołu przed zakończeniem współpracy.

Ostatnią regularną płytą Lamb jest „Between Darkness and Wonder” wydana w 2003 roku. To bez wątpienia najbardziej stonowana i akustyczna z płyt Brytyjczyków. Do jej kształtu przyczynili się muzycy, którzy zasilili skład zespołu na czas ostatniej trasy koncertowej: Jon Thorne, Oddur Runarsson oraz Nikolaj Bjerre. Longplay promowany był przez jeden singiel, „Wonder”, jednak uwagę wielu przyciągnęła liryczna instrumentalna kompozycja „Angelica” bazująca na „Claire De Lune” Debussy’ego. Po fenomenalnej trasie koncertowej zespół postanowił jednak zawiesić działalność. Lou określiła atmosferę w zespole w trakcie prac nad ostatnią płytą jako nieustającą walkę o dalszy kształt muzyki Lamb. Zarówno ona jak i Andy, zmęczeni forsowaniem swoich opcji i propozycji, postanowili zakończyć pracę w ramach duetu. Jak się jednak miało okazać, muzycy nie spalili za sobą mostów raz na zawsze.

Czas przerwy od Lamb nie został zmarnowany. Lou założyła własną wytwórnię Infinite Bloom, która zrzeszać ma artystów reprezentujących brzmienia akustyczne. Właśnie w takich klimatach utrzymane są jej obie solowe płyty: „Beloved One” (nominowana do Mercury Music Prize) oraz „Bloom”. Z kolei Andy zaangażował się w pracę w ramach 2 projektów. Pierwszy z nich to Hoof założony wspólnie z Oddurem Runassonem, drugi nosi nazwę Luna Seeds i stał się początkiem współpracy z nową wokalistką Carrie Tree.

Po 5 latach doszło do reaktywacji Lamb. Lou i Andy ponownie połączyli siły na potrzeby trasy koncertowej, która odbyła się w 2009 roku. Zaczęła się ona od koncertu w Brighton. Aby nie wzbudzić zbyt wielkiego rozgłosu muzycy firmowali swój występ pod szyldem Baby Sheep. Jednak ku zaskoczeniu duetu, wieść o powrocie jednej z gwiazd trip-hopu rozeszła się w mgnieniu oka, a bilety rozeszły się na pniu. W ramach trasy zespół odwiedził także po raz pierwszy nasz kraj, dając koncert w Warszawie. Mimo reaktywacji muzycy nie czynią żadnych obietnic związanych z wydaniem nowego materiału. Jedynym przedsięwzięciem, które zamierzają sfinalizować jest przekładane już od dłuższego czasu koncertowe DVD stanowiące zapis występu zespołu w Amsterdamie w klubie Paradiso w roku 2004.

Rafał Maćkowski

dyskografia:
Lamb (1996)
Fear of Fours (1999)
What Sound (2001) (>>recenzja<<)
Between Darkness and Wonder (2003) (>>recenzja<<)
Back To Mine – Lamb – The Voodoo Collection (2004)
Best Kept Secrets: The Best of Lamb 1996-2004 (2004)
What is that sound? – Lamb Remixed (2005)

oficjalna strona internetowa: www.lamb.tv

Podobne

Komentarze: