Deadbeat

Scott, dr. hab. electro-dubu

Kiedy pierwszy raz występował w warszawskiej –nieistniejącej już niestety – Pruderii, prawie nikt o nim nie słyszał. Później coraz częstsze imprezy w Polsce przybliżyły nam nie tylko jego osobę, ale także sam uprawiany przez artystę styl muzyczny. Któryś z promotorów imprezy nazwał go „specjalistą od elektrodubu” – i do tej pory uwielbiam owo określenie powtarzać. Bez wątpienia bowiem jest specjalistą w swoim fachu, a jego rosnąca popularność tylko temu dowodzi.

deadbeat

Historia ma swój początek w okolicach 1994 roku, w miejscowości Kitchener, w prowincji Ontario, czyli tak zwanym „kanadyjskim Berlinie”. Pierwszą kasetą Monteitha, którą zdzierał w swoim magnetofonie, był album Public Enemy, nie stronił też od nagrań Skinny Puppy i Richiego Hawtina. Jak więc widać – bazę miał niezłą. Żeby nie nadużywać i nie nadinterpretować nie stwierdzę, że Deadbeat w swojej twórczości połączył kanadyjskie zamiłowanie do melancholii (w końcu to stamtąd wzięła się Alanis Morissette, Loreena McKennitt, Joni Mitchell czy wspomniani Hawtin oraz Skinny Puppy) i niemiecką dokładność (Kitchener słynie ze sporej ilości imigrantów niemieckich) – chociaż mogło tak być. Pewne jest, że data roku 1994 okazała się przełomowa – Scott wybrał bowiem swoją życiową drogę jako DJ, w dodatku od razu sięgając po dubby techno, którym raczył swoich rodzimych słuchaczy.

Nie musiało minąć wiele czasu, kiedy młody Monteith postanowił liznąć trochę wielkiego świata i przeniósł się do Montrealu. Natknął się tam na nowe muzyczne objawienie – reggae i dub. Miękki i chłonny umysł artysty szybko połączył ze sobą miłość do muzyki elektronicznej i korzennych jamajskich rytmów. Bardzo pomocna przy tym musiała okazać się też praca dla firmy produkującej muzyczny software – Applied Acoustic Systems. Uzbrojony w techniczne umiejętności Scott przystąpił do produkcji własnej muzyki…

… którą zresztą uśmiercił już na starcie. Wybranie pseudonimu „Martwy Beat” dla osoby, która beatem zajmuje się przede wszystkim, było dość ryzykownym posunięciem, zwłaszcza, że nieobce są Monteithowi zarzuty odnośnie zabijania idei muzyki dla aspektu technicznego. Scott zaprzecza jednak tym oskarżeniom twierdząc, iż dźwięk interesuje go zarówno od strony technicznej, jak i brzmieniowo-wyrazowej. Niech mu będzie. W końcu wszyscy się z nim zgadzamy – trudno mówić o facecie, który nagrał „Head Over Heels”, że nie interesują go emocje w muzyce. Bzdura.

Deadbeat narodził się więc w 1999 roku, a zadebiutował singlem „Cesium Beam” rok później. Wydała go oficyna Hautec, słynąca też z posiadania w swoim katalogu przede wszystkim Akufena. Obok tego samego twórcy, ale w innej wytwórni znalazł się zresztą jeszcze niejeden raz. Ten sam rok 2000 bowiem przyniósł w Revolver Recordings kolejną „dwunastkę” Deadbeata – „Tesla”. Po tych dość udanych premierach –a trzeba pamiętać, że nie były to bynajmniej utwory w stylu znanym nam z „New World Observer”, a konkretne, proste techno – czas przyszedł na coś trwającego dłużej niż kilkanaście minut. W 2001 roku pojawiła się pierwsza płyta Deadbeata, zawierająca dziesięć premierowych utworów „Primordia”, nakładem Intr_version Records.

Choć wciąż panował rytm regularny i dość szybkie tempo, słychać już pewien zwrot w kierunku brzmień dubowych, zabiegów echoicznych i wybiegów w niskie rejestry. Nieuchronny był moment początku współpracy z berlińskim ~scape (a właśnie, zapomniałabym – Scott przeprowadził się do Berlina) i nadejścia „Wild Life Documentaries”. Była to chwila, kiedy emocje wzięły górę, a Deadbeat przedłożył uczuciowość i przestrzenność muzyki nad jej cechami rozrywkowymi. Co przyniosło mu oczywiście ogromny sukces i sprawiło, że portale nowobrzmieniowe jak 80bpm.net zaczęły się temu twórcy bliżej przyglądać. W tzw. międzyczasie jeszcze Scott nawiązał współpracę z Stephenem Beaupré, z którym jako Crackhaus i Deadbeat stworzył dzieło „It’s A Crackhaus Thing”.

Najwidoczniej w tej nowej odmianie swojej twórczości Deadbeat zasmakował, bo nie zrobił żadnego skoku w bok przez swoje kolejne trzy albumy – „Something Borrowed, Something Blue” (2004, ~scape), „New World Observer” (2005, ~scape) i „Journeyman’s Annual” (2007, ~scape). Do popularności Deadbeata, poza znakomitą muzyką, przyczynił się prestiżowy wydawca i spora ilość granych imprez na całym świecie, plus promocja dzięki Mutek Festival. Wszystko złożyło się na swoistą obsesję świata na punkcie Deadbeata, który razem ze swoją osobą, spod ziemi wyciągnął cały elektrodub, po który z kolei zaczęło sięgać coraz więcej spragnionych głębokiego brzmienia słuchaczy. A że skorzystali na tym także inni twórcy pokroju Scotta to już inna sprawa.

I nagle, kiedy wszyscy już wygodnie przyjęli tezę, że oto nadeszło panowanie króla dubowej elektroniki, ten postanowił pomachać nam ręką i wrócić do korzeni. Sądzę, że niejeden fan Deadbeata zakrztusił się kanapką z serem gdy usłyszał na jego oficjalnym MySpace pierwsze dźwięki z nadchodzącego albumu. Zmiana wydawcy (Wagon Repair) i zmiana stylu (na techno) musiały zasiać niepokój w serca zakochanych w Monteithcie wyznawców ambient/electro-dubu. Humorów nie mogła poprawić też EPka „Eastward on to mecca” utrzymana właśnie w takim techno-klimacie. Czyżby nastały chude lata dla wielbicieli słynnych skrótów „WLD”, „SBSB” i „NWO”? Świat się zmienia, a Deadbeat nie będzie do końca życia koił słuchaczy przestrzenią, echem i subbasem. Ważne jednak, by decyzja o powrocie do korzeni miała znamiona rozwoju, a nie – jak by powiedziało 90% instruktorów jazdy – „cofaniem się do tyłu”.

Kaśka Paluch

oficjalna strona: http://www.techno.ca/deadbeat/

dyskografia:

LP:
Primordia (2001) Intr_version Records
Wild Life Documentaries (2002) ~scape
It’s A Crackhaus Thing (2003) ~Onitor (Deadbeat vs. Stephen Beaupré)
Something Borrowed, Something Blue (2004) ~scape
New World Observer (2005) ~scape
Journeyman’s Annual (2007) ~scape

single/EP:
Cesium Beam (12″) (2000) Hautec
Tesla (12″) (2000) Revolver Recordings
Tinkertronix EP (2001) Background
Garble And Slur EP (12″) (2002) Cynosure
Miso (12″) (2002) Revolver Recordings
Disaster In The Dancehall (12″) (2003) Klitekture
Preliminary Findings (12″) (2005) ~scape
Random Brown EP (12″, EP) (2006) Cynosure
Version Immersion (12″) (2006) ~scape
Eastward On To Mecca (12″) (2008) Wagon Repair
Take Me Back To London Town (12″) (2008) Cynosure

Podobne

Komentarze: