Broadcast "The Future Crayon"

broadcastByć może tym stwierdzeniem obnażę swoje ignoranctwo (zapewniam jednak, że nie o to chodzi), ale pierwszym i jednym z niewielu utworów Broadcast jakie usłyszałam zanim dostałam omawianą płytę był „Chord Simple” z wydanej w 2000 roku „Come On Let’s Go”. Dzięki temu owa grupa zawsze kojarzyła mi się z pejzażowymm chilloutem, gdzieś pomiędzy Boards of Canada a Air, najważniejsze jednak, że skojarzenia te były jak najbardziej pozytywne. Po wysłuchaniu „The Future Crayon” żałuję, że nie śledziłam dokonań Broadcast bardziej dokładnie.

Wydawnictwo to zbiór utworów z EPek i B-side’ów, jakie zespół wydał na przestrzeni ośmiu lat. Jest to więc nie tylko znakomity przekrój przez twórczość Broadcast, ale także obraz rozwoju muzyki elektronicznej tego typu w ogóle. Jako, że większość utworów pochodzi z końca XX wieku (zawsze chciałam to napisać), mamy doskonały przegląd brzmienia elektronicznego tamtych lat. Wystarczy posłuchać „Hammer Without a Master” z 1998, by w głośniki tchnęło sentymentalnym dźwiękiem z najlepszych czasów trip-hopu (Portishead momentami grali podobnie) i ciemnej strony muzyki downtempo.

Za najnowszym wydawnictwem Broadcast przemawiają dwa istotne elementy: Warp i długoletni staż zespołu. Trudno oceniać inaczej niż dobrze grupę, która nie tylko wydaje w kultowej wytwórni, ale jest z nią związana już od bardzo dawna wypracowując rozpoznawalną markę (a to, że ich z Warpa przez tyle lat nie wyrzucili też musi coś znaczyć, prawda?). Ciężko też zarzucić cokolwiek poszczególnym utworom, bo – po pierwsze – są po prostu dobre, a po drugie są one wyrwane z kontekstu całych albumów i poukładane niechronologicznie. O dziwo jednak cały krążek brzmi bardzo spójnie – głównie dlatego, że styl Broadcast właściwie nie ewoluował przez te wszystkie lata. W ich przypadku to pozytywny objaw (w końcu lepsze jest wrogiem dobrego, jak mawiają).

To jeden z tych krążków, które zwyczajnie warto mieć na swojej półce – spory kawałek z historii i stylistyki jednej z najważniejszych wytwórni płytowych z jednej strony, a z drugiej smakowity kąsek dla fanów (i potencjalnych miłośników) Broadcast.

Kaśka Paluch

Podobne

Komentarze: