Belleruche "The Express" – 80bpm.net

Belleruche "The Express"

belleruche-theexpressCzy tu mieszka Lady Day?

Belleruche to brytyjskie trio, które rozpoczęło wspólne muzykowanie z woli przypadku (muzycy wpadli na siebie w sklepie), którego nazwa powstała w sposób dziwaczny i które ogólnie ma dość specyficzne podejście do życia. Wokalistka Kathrin deBoer sama wskazuje, jak ogromny wpływ miały Billy Holiday i Spanky Willson na rozwój jej muzycznego „ja”. Fakt, wokal Kahtrin pobrzmiewa w głębi pewną nostalgią, chropowatością i erotyzmem głosu legendarnej Lady Day. Zaś generalnie muzyka na „The Express” ocieka czernią. Najpiękniejszą, najszlachetniejszą czernią jazzu, bluesa, soulu i rozmarzonej, spowolnionej taneczności.
Od momentu zapoznania się z EP-ką promującą pierwszy krążek Belleruche – „Turntable Soul Music” wiedziałam, że stylistyka tej grupy przypadnie mi do gustu. A tym razem posunęli się nieco dalej: nie tyle czerpią stylistykę i muzyczne motywy z jakże charakterystycznych gatunków „czarnej muzyki”, co potrafią soul i blues wykorzystać do stworzenia własnej, unikalnej stylistyki. Stałym punktem zaczepienia jest głos Kathrin. Z jednej strony jest popowo słodki, z drugiej Kathrin potrafi zamruczeć jak najprawdziwsza diva nowojorskich klubów jazzowych, by później jej głos stał się zmysłowy, jak Jane Birkin w utworze Gainsbourga. Ale nie wolno zapomnieć, że na to brzmienie pracuje nie tylko wokalistka. Sporo do powiedzenia mają też dwaj panowie (Ricky Fabulous i DJ Modest), którzy pracują nad podkładami kompozycji. Owszem – słychać, że skład jest niewielki – ale kameralne brzmienie, bardzo wyselekcjonowany dźwięk i dbałość o szczegół to właśnie plusy, a zarazem cechy charakterystyczne materiału „The Express” i twórczości Belleruche ogólnie.

Na krążku natkniemy się na kompozycje taneczne – rodem z muzycznych filmów lat 30-tych – obok takich, które z powodzeniem wygoniłyby na parkiety współczesnych wymagających imprezowiczów. Usłyszymy wolne brzmienie soulu, a uśmiechniemy się przy mieszance zakrawającej na produkcje Touch and Go. Belleruche posunęło się w swoich muzycznych poszukiwaniach na tyle daleko, że należy być ostrożnym szufladkując ich gatunkowo. Pewnym jest, że materiał „The Express” to produkcja dopieszczona, pełna, która w całości posłużyć może jako inspiracja dla reżysera z bogatą wyobraźnią. Jest z nim tylko jeden problem – trudno się od niego odkleić.

Jadwiga Marchwica

Jadwiga Marchwica, z-ca red.nacz | jmj [at] 80bpm.net

Podobne

3 komentarze

  1. Szymon napisał(a):

    Płyta bardzo przyjemna , choć powiem szczerze że bardzo mi przypomina , głosem , dosyć spleenowatym , Flunk , aranżacja całkiem podobna . POzdrawiam. S.K.

  2. Aga napisał(a):

    wydźwięk jest fenomenalny, a głos Kathrin przemawia do mnie w 100 %. jeste na tak:D biorę to

  3. Aga napisał(a):

    ogólnie to zapraszam do dyskusji na temat nu jazzu;-) zaczynam się wplątywać w ich rytmy! a Parov Stelar to no.1 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*